|
Archiwum
Zakładki:
Czytuję i odwiedzam
Moje
Znajomi i dobrzy ludzie
|
wtorek, 11 maja 2010
SIĘ PRZENIOSŁEM / EXFORMERS.COM
Póki co przeniesiony jestem. Na exformers. Tutaj no niewiele się dzieje, ale planuję kambek lepszy niż VNM i Jay Hova razem wzięci (rozumiesz to?!). Dla eee, niekumatych: www.exformers.com .
wtorek, 02 lutego 2010
BYŁEM NA KONCERCIE...
Ostatnio rozmawiając z kimś zacząłem się zastanawiać nad wagą pewnych słów i okoliczności, jeżeli można to tak określić. "Byłem dwa razy na The Roots, dwa razy Dilated Peoples." No i właśnie, problem zaczyna się pojawiać kiedy uświadamiam sobie, że większość koncertów to festiwale. Czy te koncerty festiwalowe to rzeczywiście pełnoprawne koncerty. Przecież to molochy, masówki, wśród których znajdujesz fanów M83, The Kooks, Jay'a-Z, Wax'a Tailor'a czy Lilly Allen. Tymbardziej, że Opener to od czterech lat mój gwóźdź programu, jeżeli chodzi o wakacje. Ale Hip Hop Kemp nie jest o wiele lepszy. Byłem dwa razy i pewnie, że jest klimat hip-hop headz (3H), ale też już za drugim razem zauważyłem pewne zmiany, jeżeli chodzi o publikę. Niestety nie było mi dane przebywać na tych 'podobno' najbardziej klimatycznych edycjach tego festiwalu (2005?), także ktoś może mi zarzucić, że mam niewiele do powiedzenia na ten temat. Tyle, że zmiany jeżeli chodzi o publikę, wiksiarstwo widać już na pierwszy rzut oka. Kultura 'show me your kicks, show me your tees' wpływa znacząco na hip-hop, rozmowy nie toczą się o przewadze Demigodz nad Psychological (cokolwiek) tylko o pierdołach. Słyszałem też o kilku pozytywnych akcjach z zeszłego roku, jak spontanicznej zajawce na granie 24h chłopaków ze Śląska. Gdzie to wszystko zmierza? Dobra, zszedłem trochę z tematu. Wielkość Openera z roku na rok zaczęła mnie przerażać. Wiem, to nie to samo co Roskilde czy Glastonbury, tylko że chyba nie ma co porównywać pod względem klimatu, przynajmniej z tym drugim. Glastonbury to rock'n'roll, pewnie też już w większym stopniu skomercjalizowany, ale jednak podejście tam jest bardziej wolnościowe. Nie jest najważniejsze co założysz, czy masz dobrze 'sfitowaną czapeczkę z szortami' tylko, czy potrafisz się dobrze bawić. Tłum pod sceną. Tłum tzw. 'okupujący'. Ludzie potrafią stać po 3h, żeby doczekać 'swoją gwiazdę' pod sceną. Kiedy byłem za pierwszym razem na HOF, spokojnie można było jeszcze dojść na koncert The Streets w 10 minut i nie przejmować się tym, że cały czas kogoś musisz przepraszać. W zeszłym roku dobicie w okolice sceny już pierwszego dnia, przed koncertem Arctic Monkeys było przeprawą. Z roku na rok tych ludzi jest kurwa więcej. Jeszcze gorsze jest pospinanie tych ludzi, którzy z piwkiem chcą postać jakąś odległość od artysty i nie rozumieją, że może Ty chcesz jednak przejść dalej, bo będziesz próbował za przeproszeniem 'doznać'. Już pomijam fakt, że ludzie nie znają większości tekstów i patrzą ze zdziwieniem kiedy zdzierasz gardło przy 99 Problems (cokolwiek). Trochę zaczynam rozumieć perspektywę ultrasów, którym tak bardzo przeszkadzają pikniki pchające się pod przykładowy zegar. Kolejna sprawa to kontakt wykonawcy z publiką. Większość próbuje złapać ten niezbędny element, prężą się, krzyczą, wymyślają jakieś przysiady itp. Jedni reagują ochoczo, innych to żenuje. Nie potrafisz podnieść ręki na koncercie, bo przyjechałeś głównie 'popatrzeć, pójść do budki z browarem i ewentualnie zajrzeć do czerwonego namiotu, gdzie grają dj'e'. Chociaż trochę wysiłku, niewiele wymagającego wczucia. W klubach, na scenie artysta jest bogiem, ludzie przychodzą dla niego, a nie z powodu zapełnienia wakacyjnego czasu. On inaczej podchodzi do fanów (FANÓW), publika nie stoi biernie. Tak jak wspominałem, tematyczne festiwale też się zmieniają, tam jednak publika jest w dalszym ciągu jakoś zjednoczona. A co jest z np. polskimi chlubami - Coke'iem i Openerem? Zastanawiam się czy wykreślić wszystkie masówki i zostawić koncertowy notes niemal pusty. "The thrill is gone, the shit is pathetic"
piątek, 08 stycznia 2010
POLSKI RAP W 2009
Piszę to szczerze, bez edytowania itd. Total spontan.
Z czym będzie Ci się kojarzył 2009? Pewnie za rok zapomnę o wszystkim, dzięki tej odpowiedzi, będę mógł sobie przypominać. Na pewno kilka rzeczy będę miło wspominał. Debiut Tetrisa, płyta Ortegi i szum w okół Tedego. Ortega nie zawiodła klimatem, jedna z najlepszych płyt jakie w ogóle w tym roku słyszałem. Patr00 potrafi dać coś od klimatu Emade do dobrych, ciepłych brzmień wosku z jazzem. Razem z Piterem rymują prosto, bez szaleństw, ale z jakimś wyluzowaniem, spełnieniem. Pokazują dystans, którego brakowało. Tetris to debiutant roku. Oczekiwania były wielkie, może nie dla wszystkich zostały spełnione. Naturalnie nigdy mnie nie miażdżyło. Miałem okres zajawki na ten album, ale po czasie jakoś zacząłem przechodzić obojętnie. Potem różne numery inne numery Adama, fenomenalne fristajle (jestem fanem!), beef(y?) i hajp. Oczekiwałem dużo, bo wiedziałem, że go na dużo stać. Pierwszy przeciek - wersja live Ostatniego Wersu - pokazał, że może być bomba. No i materiał jest zróżnicowany. Chłop ma pomysły, które potrafi świetnie technicznie zrealizować (Chemafi, Dookoła Świata). Może podchodzi do słuchacza z lekko nienaturalną pozą mentora, przynajmniej momentami ja tak materiał odbierałem. Ale i tak duży szacunek za brak kompromisów (nawet w stosunku do słuchacza) i dopieszczenie płyty. A Tede? Tede rozpieprzył aktywnością, umiejętnością zrobienia o sobie hałasu i przede wszystkim bardzo porządnymi wydawnictwami. Warszafski mnie nie zawiódł, chociaż brakuje klasyków na miarę niektórych starych numerów. Note2 świetnie wyprodukowany (Michu producent roku, razem z Roux'em Spamą) plus posiadający coś w ryowanu Tede, który przypomina trochę Fleję.
Płyta Roku? Lavorama.
Overhype roku? Sam nakręcałem pompę, ale całość materiału mnie nie zjadła. Chciałem INNEGO Małpy, Małpy jak z Proximite. W sumie powinienem być wcześniej się domyślić, że taki materiał jest nierealny, chociażby po tej zapowiedzi. Ten Małpa z Bootlegu materiału z Returners już mnie tak nie kręci (chociaż Męczennik to jeden z numerów roku). Ja chciałem czegoś jak Planeta Małp. Ale w tym overhajpie jedna rzecz mnie bardzo cieszy - 1000 płyt sprzedanych w 11 dni? WHOA. Gratulacje, oby w dotłoczeniu zeszło ich jak najwięcej (zresztą sam dopiero kupię, howgh). Druga sprawa to producencka Quiza (też dopiero zakupię, damn). Bo kilku gości dało radę, tylko kilka beatów Quiza jest porządnych. Trzeba jednak producenta pochwalić, za bardzo fajny przegląd sampli, polskich sampli. Niewielu już z nich korzysta.
Zaskoczenie roku? Teledysk Soboty i jego całe LP. Sobota niechlujnie, ale z jakąś bezczelnością w głosie (i głowie, taka literówka). Z bananem na japie słuchałem większości numerów, przy których niemiłosiernie się bujałem - MATHEO YOU DID IT AGAIN, tzn. kolejne bomby dał (a numer z WFD?). Plus zajebisty teledysk. A, kolejne zaskoczenie to singiel Fundacji. Bardzo wyrozumiały jestem dla starych hardkorowców, z dużym szacunkiem podchodzę. I autentycznie 'Więzi muzyki' mi się podobały, chłopaki po Moleście pokazują otawrte łby. No i znowu, kwestia teledysku. Teledysk rokuuuuu. I postęp Junes'a, jaki zaliczył w rapowaniu. Tak samo Walles. Pierwszy to świetny tekściarz, piszący o tym co mu na sercu leży, niby dorosły, ale jeszcze częsko z jakimś szczeniackim podejściem. No i dostał świetne beaty od SoulPete'a (mam na myśli pierwsze Rap Addix, LP już mniej mi podchodzi). A Walles, hoho, gość, który wprowadził mnie w krąg znajomości z ludźmi z łódzkiej sceny już klika lat temu wydał płytę której nie musiałem propsować z uprzejmości, tylko dlatego że się nią jarałem. Bezczelnie, a z takim stylem, że połowa sceny może mu zazdrościć.
I to tyle na szybko. Rok na pewno bardzo pozytywny, dużo solidnych produkcji (Ten Typ Mes, Łysonżi, WENA+Rasmentalism, Zeus, Łozo), ale niestety sporo też buractwa. Akcja z Zielonej Góry, Monopol, Facebook Gate... Ale jakoś z dużą nadzieją wyczekuję tego roku, Bisz już rzucił promo i mnie zmiótł (zeszłoroczna epka świetna, ale za krótka...), ludzie kupują jeszcze płyty, tylko żeby chociaż w Łodzi zaczęli na koncerty przychodzić (a sam chciałbym coś fajnego zorganizować). Będę wspominał też koncert Q-Tipa na HOF 2009, liczbę fristajli nawiniętych z koleżkami na melanżach, plany teledysków (Dwa Sławy i Walles), prowadzenie imprezy, cały OCF z występem Warszafskiego na czele, Juwenalia UŁ plus wieleeeee innych pozytywnych akcji.
poniedziałek, 07 grudnia 2009
CLIPSE - TIL THE CASKET DROPS
Jutro oficjalna premiera trzeciego LP duetu braci Thorton - Clipse. Już pisałem na ten temat, bo akurat oni są typami, których zawsze sprawdzam i bardzo szanuję. W sieci 'TTCD' można od kilku dni znaleźć. Nie będę teraz nic więcej pisał. Wydaje mi się że fani się nie zawiodą, a 'świeżaki' znajdą coś dla siebie. Całość wyprodukowali: Neptunes, Dj Khalil oraz duet The Hitmen.
Płyta Zeusa już od 21-ego listopada w sklepach. Opinie są bardzo skrajne - od zarzutów o miałkość, po peany nt. pozytywnej energii. Ale aby sobie ją wyrobić, po prostu należy sprawdzić album. Pewnie jeszcze przed Nowym Rokiem będzie jeszcze jeden singiel.
sobota, 14 listopada 2009
DWA SŁAWY - GDZIE TEN SPORT?
Koledzy atakują, ale ja nie atakuję Was tym, bo koledzy, po prostu dobra sprawa te numery. Jeden numer Wesoła Oda Radka Do Sportu (może dostanie jakieś dofinansowanie od ministra?), kilka remixów (w tym jeden stoprocent remizowy, ale za to jaki kozak) i numer z Laikiem. Wersja oryginalna singla to mocno średnio wchodzi, Astek słyszałem chyba ten beat wcześniej. A przynajmniej zostaje takie wrażenie po przesłuchaniu. Radek to dalej ten sam cham, ze swoim konceptem i wizją. I dobrze. Kocur beat Kazzusziego (pozdrawiamy Kazimierza).
"Gdzie ten sport? Chyba mogę zdradzić, że jeszcze singielek będzie jeden, nawet klip będzie (ho ho, Tymek jest tam i jest tam w okrutnym stanie). A kiedy premiera "Muzyki Kozackiej"? Nie wiem, wiem natomiast, że tak się płyta nazywać niestety nie będzie.
Aha, Radek wygląda mniej więcej tak:
piątek, 13 listopada 2009
ZEUS - WRACAM TU, BO NAGRAŁEM DRUGI ALBUM
Tytuł niby infantylny, a jednak najlepiej oddający atmosferę. Poza tym to treść jest najważniejsza, co nie? Świetny numer, produkcja buja jak trzeba, a Zeus kolejny raz rozwija umiejętności raperskie. Bardzo przyjemny pomysł na nawijanie. "Płyta Zeusa" już 21-go listopada w sklepach. Podrzucę jeszcze w tym tygodniu linki do 'Poranków z Zeusem' - filmów promujących nowy album w sieci.
wtorek, 10 listopada 2009
THE CARTER - DOKUMENT
Łohoł, dla mnie to jest NEWS. To znaczy przede wszystkim, słowa wyjaśnienia. Uważam Cartera za geniusz. To znaczy jest pośmiewiskiem w oczach wielu, w moich oczach jest biednym, zagubionym dzieciakiem w ciele 27 latka. Tak, zdecydowanie będzie osobą, która zapisuje się na kartach muzycznej historii. W sumie to mi go w pewien sposób żal, ale może nie potrafię odebrać jego dystansu. Potrafi zrobić z siebie głupka, ale raczej nigdy nie zrobił z siebie na skalę świata muzycznego 'Kanyego Westa' (moron). Hate me or love me. Dokument miał swoją premierę na festiwalu Sundance, a 17ego listopada premiera na dvd w Stanach. Wydaje mi się, że będzie co oglądać, trailer wzbudza współczucie. Kolejne dziecko muzyki, które sam szołbiz zniszczy?
+ Nowy, oficjalny mixtape Weezy'ka - No Ceilings Linki: http://www.megaupload.com/?d=PPYEHJ9Q 01. Swag Surf New Kid On The Blog.
niedziela, 08 listopada 2009
MAŁPA - POZWÓL MI NIC NIE MÓWIĆ
Powraca Małpa z świetnego, rozwiązanego już składu Proximite. Chyba najlepiej z dj'em Ike'm, Chwiałem i 4tym Stanem Skupienia reprezentowali Toruń. Małpa miał kończyć z rapem, Jinx miał nagrywać. Teraz role się odwróciły, Małpa ze studia już wyszedł, płyta w przeciągu kilku tygodni. Jinx natomiast dograł tylko zwrotkę do produkcji kumpla, ale mówi się, że nie planuje nagrywać. Wielka szkoda, powrót Proximite byłby wielką sprawą. Obaj bardzo dobrzy technicznie, obdarzeni porządnym wokalem i ciekawymi tekstami. Zresztą 'Planeta Małp' to wg mnie jeden z najlepszych numerów polskiego rapu. Razem, z tego co wiem, nie wypuścili żadnego materiału, w sieci można znaleźć paczki z luźnymi trackami plus dogrywane zwrotki. Pozwól Mi Nic Nie Mówić zapowiada płytę "Kilka numerów o niczym". Jest na co czekać.
sobota, 07 listopada 2009
HOTSHITZZ B-DAY DAY AFTER
Potencjał imprezy roku był, niestety nie wyszło do końca tak, jakby wszyscy chcieli. Przede wszystkim naprawdę fajny klimat, stworzony przez całkiem liczną publikę. Z początku może troche niemrawą, ale z czasem (i z kielichem) ogarniającą koncerty. Do tego dużo serca włożonego przez różnych ludzi (najlepszy tort w tym mieście, łuhuuu) i w gruncie rzeczy dobre koncerty, których nie było słychać przez głośniki. Główny problem spowodował brak ludzi, którzy chociażby w małym stopniu znaliby się na akustyce. Nie wiem czy Blu ma zamiar organizować jeszcze kiedyś koncerty. Jeżeli tak - krzyżyk na drogę. Występy same w sobie fajne, widać, że niektórzy potrafią grać nawet na rozpieprzonych mikrofonach i dają z siebie wiele. Szkoda, że kiedy Pierwszy Milion wchodził (przed drugą) mikrofony już totalnie przestały działać i chłopaki praktycznie nie mieli jak grać, także udało im się dać publice Ciszę Po Burzy i Zeus zarapował pierwsze wersy nowej płyty acapella. Wcześniej grające Pesante musiało przerwać, ze względu na mikrofony (wielka piątka dla chłopaków, potrafią na koncertach grać jakby byli w studio, w szczególności chodzio przyspieszenia Klasika). Walles zagrał Zamieniamy Się w Małpy, Łańduch wspólny numer z resztą UdoeMów - Ł + R + W, Radosnemu niestety nie udał się skecz acapella, bo na ziemi znalazł się jeden mikser. HotShitzzy nie mieli wiele do powiedzenia w kwestii problemów, także ich nie wypada obwiniać. Pewien 'dj' niestety za bardzo się panoszył. Doszło też do niepotrzebnych spięć, które również wywołała całkowicie nieproszona osoba. Rozgoryczenie i niesmak zostają. Z fajnych informacji: Joteste zadowolony z prac nad nową solówką, Orsona solowa epka "Dwie Twarze" prawdopodobnie jeszcze w tym roku, a HotShitzzy mają już rok ;) Ciepłe słowa dla Nesa, Dewika i Chio, Konkretnego Odyńca, wszystkich grających i bardzo sympatycznego dj'a, który po wszystkim przyszedł i strasznie przepraszał mówiąc, że jest mu bardzo przykro. Za rok będzie tylko lepiej, keep ya head up!
czwartek, 05 listopada 2009
HOTSHITZZ B-DAY PRZYPOMNIENIE
Tak tylko przypominam, jutro impreza urodzinowa HotShitzz'ów. Czyli jeżeli nie jesteś na Sa-Ra w Wawie, to jesteś w Blu od 21.00. Prowadzę imprezę z Konkretnym Odyńcem aka Orsonem, koncerty grają m.in. Zeus i Joteste (Pierwszy Milion), chłopaki z Uśpionego Miasta (Walles, Rado, Łańduch), Dwa Sławy (Rado i Astek), NTK (Kliff, Zorak, Mapet, Teku, Bronek i Maru), Green, Hryta, Panaceum (Orson i Arti). Będzie naprawdę sympatycznie, niemal rodzinnie, jakiś open mic potem i impreza grana przez Selecta Company i Mixaira. Plakat:
|